
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…
październik 31, 2006Zbliżają się z pozoru smutne święta. Być może dla niektórych są to dni bolesne, dni w których wspominamy naszych najbliższych, nam drogich ludzi… ludzi z którymi żyliśmy, pracowaliśmy, kłóciliśmy się, ale i śmialiśmy się. Wspomnianym po prostu ludzi którzy jeszcze dzień wcześniej z nami rozmawiali, a już następnego…następnego dnia mogliśmy tylko wspomnieć wczorajsza rozmowę. Ja też mam kilka wspomnień chwytających za serce. Za każdym razem kiedy wyje syrena strażacka przypomina się pogrzeb mojego Dziadzia, który był mi bardzo bliski. Zawsze z radością jeździłem na wakacje czy ferie zimowe. Siedziałem z nim na starej kanapie i długo rozmawialiśmy… Opowiadał o wojnie o dawnych czasach, często schodziliśmy na temat polityki. To chyba po dziadku mam takie zacięcie organizacyjne, bo on też działał, lokalnie, ale skutecznie. Zawsze gdy trzeba było pójść do urzędu, czy coś załatwić to tylko i wyłącznie On. Nie wiem, ale mam wrażenie, że podobnie i ja się zachowuje, że biorę inicjatywę w swoje ręce [pomijam tu organizacje studniówki, po prostu nie mam czasu].
… i zawsze gdy słyszę syrenę, to widzę siebie, karawanę i tłum ludzi i słyszę wyjąca syrenę na cześć mojego Dziadzia [był zasłużonym strażakiem], to przypominam sobie najpiękniejsze momenty jakie z nim spędziłem. Staram się nie płakać bo wiem, że to mu życia nie zwróci, na pogrzebie też nie płakałem, ale do momentu gdy nie zawyła syrena…
Chciałbym, aby święta te i wspomnienia o zmarłych były nie tylko czasem modlitwy i zadumy nad przemijaniem, ale także, a może przed wszystkim, czasem który poświęcimy naszym bliskim żyjącym, bo ich i nas już jutro może nie być. Powinniśmy z życia uczynić święto. Jak ktoś mądry kiedyś powiedział “Żyj każdego dnia tak, jakby to był twój pierwszy i ostatni dzień.” Dlatego dzień jutrzejszy [mimo, że jutro jest Wszystkich Świętych, ale mam wtedy wolne] spędzę nie tylko na cmentarzach modląc się za moich bliskich już nie żyjących, ale przede wszystkim porozmawiam z tymi żyjącymi, z którymi nie mam na co dzień kontaktu.
Wam wszystkim życzę dużo refleksji, ale nie takich które wprowadzą nas w kompleksy i złe samopoczucie, ale pomogą zrozumieć tragedie i problemy życia codziennego.
Piękne słowa
Ze mną w tym roku stało się coś dziwnego - zero jakiejkolwiek refleksji. W głowie cisza, łaziłem z rodzicami od grobu do grobu rodziny i… nic kompletnie. Może dlatego, że jestem bardzo często na cmentarzu, kiedy jest pusto i tak zwyczajnie cicho, bo ten dzisiejszyn tłum i wycieczki odwalonych w nowe ciuchy nie nastrajają mnie na zadumę. Tabuny solariowych babek i facetów wykąpanych w wodach toaletowych nie wiedzą nic o pamięci o zmarłych, których się kiedyś kochało… Ble, aż mi niedobrze.
dlatego ja dopiero w sobotę rano o ile nie będzie paskudnej pogody wybiore sie jeszcze raz na cmentarz, sam w ciszy…
Wolę w ciszy, w dni inne niż ten, iść i pamięć, tych co odeszli uczcić. Wybaczcie cynizm, ale karnawał to bardziej, niż dzień zadumy.
nowa nota u mnie maćku, chyba pierwsza od wieków. zapraszam.
już skomentowałem
innym też polecam 