
Rzecz o dłużniku.
kwiecień 2, 2008Przeciętny dłużnik nie czyta umowy, którą podpisuje. Podniecony kwestią otrzymania kilkuset, kilku tysięcy złotych, lub zakupu piecyka gazowego lub opału na zimę zapominają o najważniejszym. O tym, że trzeba czytać, pobieżnie, ale trzeba zapoznać się z tym co się podpisuje. Bo tak to już jest, że banki chętnie udzielają kredytów, ale jak idzie “coś nie tak” to skutecznie potrafią egzekwować należności. To wszystko jest ujęte w umowie kredytowej. Typowy dłużnik, zalegający z dwiema ratami nie zdaję sobie sprawy, że rozmawiamy po to by załatwić sprawę polubownie. Potem nikt z Nim nie będzie rozmawiał. Przeważnie się zdarza, że osoby tego nie rozumieją, że dwie raty stanowią podstawę do wypowiedzenia umowy kredytowej. Więc myśli, że jak wpłaci w trzecim miesiącu dwie zaległe to jest wspaniałym klientem. Dobrze jest jeszcze jak wpłaci z odsetkami. W większości nikt sie nie domyśla, że przez 3 miesiące narosły karne odsetki, a na dodatek pisma wysyłane do tej osoby też kosztują. Gdy nadchodzi 3 miesiąc okazuje, że dłużnik popadł w tarapaty, ma problemy finansowe. Coraz częściej jego telefon jest nieosiągalny, wyłączony lub nagle okazuje się, że to już nie jest numer dłużnika. Na szczęście istnieje takie coś jak wypowiedzenie umowy, które w większości jest skuteczne i przekonuje dłużnika, że lepsze jest wpłacenie całej zaległości, niż natychmiastowa spłata np. 10 tys zł. Im się wydaje, że komornik przyjdzie za ileś tam, że to błaha sprawa. Do czasu. Potem wydzwaniają, że Oni chcą to spłacić, aby tylko komornik im nie ’siadł’ na emeryturę, pensję. Bo po co pracodawcy osoba z obciążoną pensją przez komornika. Tak kręci sie ten świat windykacji. Trzeba być skurwielem, nie ma innej opcji. W poniedziałek rozmawiałem z dłużnikiem, starszym, rocznik ok 50. W rozmowie wynikło, że ma raka płuca i na dniach będzie operowany. Niestety nie udało mi się go przekonać, że umowa finansowa i zobowiązanie w Niej zawarte są najważniejsze. Natomiast On nie przekonał mnie, że życie jest ważniejsze. Osobiście, dla mnie tak. Nie w pracy. Najczęściej dłużnik każe Nam się stawiać w jego sytuacji. Jest absurdalne, bo my nie jesteśmy dłużnikiem. Nie raz proszą Nas byśmy byli ludźmi. A nie jesteśmy? Zdarza się i to coraz częściej, że dłużnik żąda od Nas milszego tonu, dobrego zachowania bo ON, On jest KLIENTEM banku i my powinniśmy z Nim rozmawiać jak z klientem, a nie jak ze złodziejem. Przykre. “Klient” nie wie, że wraz z dniem w którym pojawia się w Naszej bazie danych, nawet z zaległymi groszami staję się DŁUŻNIKIEM. Wtedy obowiązują inne standardy rozmowy i traktowania takiej osoby.
To tyle. To jest tylko ułamek charakterystyki dłużnika. Można by zapytać: po co takim ludziom daję się kredyty? Szczerze? Połowie bym nie dał. Bank żyje z długów. Żyje z odzyskiwania długów. Żyje również z udzielania kredytów. Ryzyk fizyk. Mimo tego ‘okradania’ banku jakoś ta karuzela się kręci, bo raczej musi się kręcić.
…
Wczoraj po pracy poszliśmy “na jedno piwko”. Jak wiecie nigdy nie kończy się na jednym. Tym razem też tak było. Całkiem sympatycznie spędzony czas. Byliśmy w barze obok miejsca Naszej pracy. Bar należy do takiego staruszka. Miał problemy z liczeniem, było zabawnie. Fragment dalogu.
Klient: Kiedy Pan zamyka?
Starszy Pan: Słucham? Nie słyszę.
Klient: O której Pan zamyka?
SP: Jak zwykle. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Klient: To za ile minu?
SP: Przyjdzie jeszcze na to czas…
Gdy się rozeszliśmy to zrobiłem rundkę po dzielnicy. Fascynujące jest to, że nawet poszczególne dzielnice miasta mają swój urok nocą. Lubię miasto nocą.
P.S.
Jestem pieprzonym egoistą i cynikiem. Nikt tego nie zrozumie. Najgorsze jest to, ze nie do końca to jest prawda. Ludzie budują taki obraz. A mnie? Mnie już to serdecznie pierdoli.
Pozdrawiam władców: Cynika I i Egoistę II. Niech Nam panują po wieki wieków. Amen.
;]
Właśnie dlatego unikam kredytów jak mogę, prywatnych nie mam, ale niestety firmowe są, ale to już inne warunki i inne traktowanie
hehehe może jesteś jak ja… mój mąż twierdzi, że zgrwam twardzielkę, a w środku burza uczuć… czasem myślę, że ma rację innego dnia myślę, że on wcale mnie nie zna
calkieminna> i bardzo dobrze, co do firmowych to są to kredyty preferencyjne i warto brać i spłacać

skem> jestem tak złożoną osobą, że sam nie wiem xD buehehehe, po prostu mieszanka pojeba, ambitnej osoby, egoisty, samo zło normalnie, a na dodatek uwielbiam się użalać i te sprawy [to nie są moje opinie, zwłaszcza te ostatnie] heh
i czas postawić filozoficzne zgoła pytanie, jesteśmy tacy jak postrzegają nas inni, czy tacy jak widzimy się sami siebie…? czy może w ogóle nie widać prawdziwych nas?
skem to ja mogę zapytać: kochamy by poznać? czy poznajemy by kochać? hmm?
a jesteśmy sobą lub kreujemy się na kogoś, a najgorsze jest to, że gdy ludzie zbudują sobie obraz Twojej osoby i nie jest on do końca zgodny z tym za kogo Ty siebie uważasz…
“a jesteśmy sobą lub kreujemy się na kogoś, a najgorsze jest to, że gdy ludzie zbudują sobie obraz Twojej osoby i nie jest on do końca zgodny z tym za kogo Ty siebie uważasz…”
Ja bym wymijająco stwierdził, że to wręcz aksjomat - subiektywizm, którego moc możemy negować, ale przed którym nie uciekniemy?