
JP II?
kwiecień 3, 2008Wczoraj minęła 3 rocznica śmierci Karola Wojtyły. Jego wkład i dorobek jest tak wielki, że wszyscy dobrze wiedzą o kogo chodzi.
Ja tylko dodam kilka zdań do całego zgiełku. Nie ma żadnego pokolenia JP II. Zjebaliśmy sprawę. Spieprzyłem Ja, Ty, My, Wy, Oni, Tamci. Kto z Nas przeczytał chociaż jedną encyklikę? Kto z Nas wsłuchiwał się w to co mówił Ojciec Święty gdy pielgrzymował po Polsce? Kto wcielał w życie jego naukę? Hmmm? Wszyscy byli podnieceni samą obecnością. Nikt nie słuchał.
Dlatego nie mogę znieść jak na siłę wpiera się ludziom, że są pokoleniem JP II. Nie ma takiego. Jeżeli się poczuwają do tego jakieś jednostki to nie oznacza, że całe rzesze tak myślą. Nie można nakładać tak wielkiej odpowiedzialności na ludzi, bez oddolnej inicjatywy. Co z takiego pokolenia, które nie zna i zaprzecza nauce głoszonej Jana Pawła II?
Z tego wszystkiego kupiłem moim rodzicom na rocznicę ślubu wszystkie encykliki Naszego papieża. Z racji takiej, że są religijni, a po drugie moja mama nadal nie może pogodzić się ze śmiercią papieża. Myślę, że to pamiątka na lata i lepsza niż kwiaty czy wino.
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
Trzymajcie kciuki za mnie w sobotę, od 13.
Poprawka - ja się do spieprzenia nie przyznaję.
Kciuki wpisane w terminarz.
Black Ops> no to masz wielki szacun ode mnie
Mam nadzieję, że jak nie pójdzie to mnie nikt nie zabije, hehe, co najwyżej bojkot; heh ale mam nadzieje, że do wakacji zdam prawko bo mam Jaguara upatrzonego ;]
pzdr
Wiesz, może ten szacun trochę na wyrost - nie wiem, czy o tych samych metodach niepieprzenia myślimy.
Co kciukowania nie zmienia, ofkors.
zgadzam się…
a co będzie o 13?
I z czym właściwie zgadza się Skem?
…życie pełne jest pytań…
się nie zachwycał, się nie wsłuchiwał. przynajmniej bzdur teraz nie opowiadam, jak to pięknie i podniośle było.
z treścią posta, znaczącą częścią przynajmniej
Widzisz, Skem, a mnie w pierwszym odruchu zadziałał mechanizm obronny. Że niby co spieprzyłem? W sensie, jak mogłem spieprzyć coś, za co nawet się nie brałem? Na wstępie “pokolenie JPII” brzmiało mi podejrzanie, więc zdystansowałem się, jak tylko mogłem.
Z treścią posta się zgadzam, przynajmniej częściowo - do miejsca, w którym Homopoliticus generalizuje. My? Jacy my? Zakładam, że miał na myśli grupę poczuwającą się do bycia Katolikami. Osobiście się nie poczuwam - i uważam, że stawiam sprawę fair - co najwyżej mogę się wykreślić z targetu tej notki. Choć się z nią zgadzam, jak na obserwatora z “zewnątrz” przystało…
I tu powstaje pytanie - czy mnie, nie deklarującemu się, przystoi zgadzać się z autorem w tymże “spieprzyliście sprawę”?
Black> tak miałem na myśli grupę docelową katolików, zwłaszcza tych co nazywają się pokoleniem JP II, bo daję wiele za to, że połowa i więcej z Nich nie przeczytała ani jednej encykliki papieża
Ty jako osoba stojąca z boku również możesz powiedzieć, że Ja, czy pozostali chrześcijanie spieprzyli sprawę, ale to nic nie zmieni, tak jak nie zmienią tego moje słowa, bo ponoć ‘liczą się czyny’, ale ja nie zamierzam nikogo nawracać
I szacun, za brak rozpędu ewangelizacyjnego.
Z tym staniem z boku i obserwacjami trzeba uważać - łatwo usłyszeć “skoro nie jesteś z nami, to co ty wiesz o…” - i nie dotyczy to oczywiście jedynie kwestii religii. Mam jednak głębokie przekonanie, że nie trzeba być czynnym katolikiem, by móc mieć “anty” do organizacji KK - tak jak nie trzeba być chociażby działaczem SLD, by zauważać ewentualne negatywne objawy.
Fakt, “actions speak louder than words”. Albo, jak mawia mój dobry znajomy: “actions speak louder than words. Gatling speaks louder than actions”
@black: to jesteśmy w podobnej sytuacji