
Czwarty maj
maj 4, 2008Weekend minął w miłej, rodzinnej atmosferze. Pogoda w lubelskim nie dopisała. Leżałem prawie cały czas na łóżku. Nie miałem okazji by poszpanować nikonem. Czas szybko zleciał. Nie zdążyłem się nacieszyć obecnością z bliskimi.
Wróciłem do Wrocławia. Przeczuwam, że coś się we mnie zbiera. Jakaś siła, które będzie mi kazać tworzyć. Tak jak kiedyś. Nie jest to miłość, ale czuję, że to będzie kazało mi myśleć i pisać. Trochę się boję. Dawno ten romantyczny Maciek nie odzywał się. Ogólnie miotają mną różne myśli. Dziwnie się czuję. Czegoś mi brak. Innego mam przesyt.
Niby czuję wypalenie, a nosi mnie i momentami rozpierdala nieokiełznana i nienazwana energia.
No nie wiem.
Idę spać.
coś Ty zrobił z tym blogiem… ciut nie romantyczne piśmidełko dla nastolatek w okresie wzmożonej produkcji hormonów. a gdzie jest polityka?!
polityka to bagno, są lepsi ode mnie, niech Oni komentują, ale słowa krytyki w pełni przyjmuję
daj upus energii zanim zacznie niszczyć od środka