Archive for the ‘Dyplomacja’ Category

h1

Czy to jeszcze Rzeczpospolita?

lipiec 6, 2007

Dzień dobry. Gdzie my żyjemy?

 

Nie wiem co się dzieje, ale jesteśmy świadkami niesamowitych wydarzeń i chyba przełomowych. Tymi wydarzeniami nie jest podpisanie aneksu do umowy koalicyjnej, ani to, że wygraliśmy prawo organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Jesteśmy świadkami żałosnego spektaklu który serwuje nam obecna ekipa rządząca. Tylko czy chce nam się to jeszcze oglądać? Kilka przykładów z dnia wczorajszego.

 

  1. Wydaję się że żyjemy w państwie demokratycznym, które zobowiązuje by partie które są w systemie partyjny (demokratycznym) działały na zasadach demokratycznych. Jednak nie do końca. Przykład PiSu przeczy tym zasadom. Pierwszy przykład z brzegu. Zawieszenie przewodniczącego komisji sejmowej ds. spraw zagranicznych. Dlaczego? Dlatego, że Paweł Zaleski odważył się skrytykować panią minister Fotygę, ba nawet nie skrytykować. Wypełniał swoje ustawowe obowiązki. Niestety złożyło się tak, że pani minister nie chciała odpowiadać na pytanie, zresztą nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Zapewne Zaleski zostanie potraktowany jak każdy outsider. Będzie musiał się ukorzyć przed partią (czyt. Jarosławem Kaczyńskim) lub dołączyć do grona wykluczonych i naznaczonych piętnem nielojalności tak jak Marek Jurek. Szkoda bo PiS powoli się zatraca, ale to dla dobra Polski. Pogrąża się sam i oby tak dalej. Mam nadzieję, że Ci tzw. outsiderzy odnajdą swoje miejsce na scenie politycznej i zrozumieją, że dotąd byli w błędzie, działając pod fałszywymi i pustymi hasłami PiSu.
  2. Mam wrażenie, że nasze państwo przekształca się w państwo policyjne. Gęsta sieć powiązań prokuratorskich staje się coraz silniejsza i bardzo podatna na naciski z „góry”. Nie omija ta siatka również policji. Przykład chirurga G. i śledztwo w sprawie Pani Blidy i jej do dzisiaj niewyjaśniona śmierć są przykładem, że dzieję się coś niedobrego w samej Policji. Wszystko zmierza do stosowania praktyk - bo procedury to wykluczają – które stosowane były w PRLu. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak to wszytko może się skończyć. Dodatkowo zmienia się ustroje sądów powszechnych, tak by minister sprawiedliwości mógł dowolnie nimi kierować.
  3. Muszę się przyznać, że jestem zaskoczony informacją, że wśród dziennikarzy pracujących w Sejmie jest spory odsetek homoseksualistów. Nie wiem na jakiej podstawie „ktoś” wyciągnął takie wnioski, a już wogóle nie wiem dlaczego wszyscy geje mają być chuderlawi. Czy naprawdę szczupła sylwetka, czy chód stanowią podstawę do stwierdzenia, że ktoś ma homoseksualną orientację? Nawet gdyby. Czy ta osoba jest trędowata? Dlaczego odmawia się jej pracy? Dlaczego rzuca się tak absurdalne oskarżenia? Dużo bardziej bolesnym faktem jest, że tekst o którym wspominam wyżej pojawił się na stronach internetowych Polskiego Radia, które posiada ustawową misję i które jest finansowane ze środków abonenckich. Szczerze nie życzę sobie, żeby ktokolwiek obrażał kogokolwiek w telewizji publicznej jak i zarówno w prywatnej. Smutne jest, że nikt za to nie poniesie konsekwencji. Nienawiść do inności rośnie. Daleko w ten sposób nie zajedziemy.
  4. Gdzieś z dalekiej Europy niesie się głos Macieja Giertycha, który jest oburzony promocją europejskiego kina, zwłaszcza jednego spotu, w którym prezentowane są sceny erotyczne w tym ta jedna najgorsza, haniebna, wołająca o pomstę do nieba: scena w której pokazani są dwaj młodzieńcy w czasie stosunku. Normalnie Sodoma i Gomora. Czy Pan Giertych myśli, że to jest jakiś wyjątek? Kiedy wszyscy Ci notable, piewcy moralność zrozumieją, że homoseksualizmu nie można wyplenić, że nie jest to chwast, że jest to coś naturalnego. Od tego tematu nie można uciec. Można się nie zgadzać, ale na litość boską (sic!) przestańmy siać propagandę o którą sianie rzekomo oskarża się homoseksualistów. Czy naprawdę chcemy pozostać skansenem archaiczności i zgnić we wstydzie?
  5. Tak się złożyło, że media w Polsce bardzo szybko, a to dzięki telewizji TVN24 rozwinęły dziennikarstwo informacyjne, publicystyczne, ogólnie rzecz biorąc polityczne. Prawdą jest, że politycy bez telewizji nie mogliby istnieć. Wydaje się, że tego obecni rządzący nie są w stanie zrozumieć, a jeżeli rozumieją, to nie chcą się z tym pogodzić. Oczywiście najlepiej dla nich by było gdyby media były z nimi i informowały o samych sukcesach, tylko jak informować o sukcesach jak nie ma takowych, a jak są to bardzo małe i nic nieznaczące. Dlatego też Samoobrona ma przygotować nową ustawę medialną. Znak czasów? Czy oznaka wszechogarniającej patologii? Czy preludium do zasad nowej ustawy będą słowa o tym, że na pewne pytania nie odpowiada się i najlepiej zadawać te właściwe pytania (poseł Kuchciński – przewodniczący klubu parlamentarnego PiS). Serdecznie współczuje dziennikarzom, mam nadziej, że nie przestaną być dociekliwi i nie przestraszą się prób totalnego zapanowania nad każdą rzeczywistością społeczną.
  6. Od kilkunastu dni jesteśmy świadkami niekończącego się protestu lekarzy i pielęgniarek. Problem narasta od lat. Pomijam już słuszność lub niesłuszność postulatów etc, ale karygodne był tratowanie pielęgniarek na początku strajku, zresztą teraz też. Jednak najzwyklejszym chamstwem jest podniesienie zarobków pracownikom Sejmu i dokonanie tego w takim momencie. Mówi się, że brakuje środków na podwyżki a robi się takie świństwa. Wiem, że skala nie jest porównywalna, ale chodzi o czas i miejsce podwyżek. Żałosne. Czy tak wygląda tanie i solidarne państwo? Tak. Tanie i solidarne tylko z tym co są z nami?

 

Podsumowanie:

To tylko kilka palących problemów, które wywołuje rządząca ekipa. Smutne jest to, że wszyscy przechodzimy do porządku dziennego. Mówiąc, że chyba tak musi być. PiS przyzwyczaja nas że to normalne, że działania które podejmuje są w naszym interesie. My zabiegani, zainteresowani własnym życiem, nie mamy siły na walkę ze złem [nazywajmy to jak chcemy]. Dla mnie to co się dzieje w Polsce jest złem. Nie chce żyć w takim państwie. Pocieszam się, że polityka ma coraz mniejszy wpływ na moje życie. Sam wiem, że to stwierdzenie jest tylko połowicznie prawdziwe. W rzeczywistości nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo decyzje polityków wpływają na nasze życie. Niestety dobrowolnie zgadzamy się na to już w momencie wyborów, wtedy gdy stawiamy krzyżyk…

h1

2007′

styczeń 4, 2007

Mamy już nowy Rok. Każdy z nas zadaje sobie pytania: jaki on będzie, co nowego dla nas, dla Polski, Świata przyniesie? Nadzieje, optymizm mieszają się z obawami i strachem. Czy nie lepsze by było wzięcie się do solidnej pracy nad sobą, Polską i Światem od biernego zastanawiania się? Każdy na swoją miarę. Z samego myślenia i gdybania nic nam nie przyjdzie, natomiast z aktywnego działania owszem. Każdy z nas ma dużą listę zadań, postanowień noworocznych. Ja w tym roku dobrowolnie wyrzekłem się postanowień. Uważam, że nie ma to sensu. Życie jest życiem. Potrafi nas niejednokrotnie zaskakiwać o czym przekonujemy się prawie każdego dnia. Podobnie jest w polityce (sic! Jak ja dawno o niej nie pisałem).

Nowy rok zaczynamy z trzęsieniem politycznym (świeckim) wokół abp. Wielgusa, który rzekomo był współpracownikiem SB. Dziwne? Chyba nie. Mnie w hierarchii kościelnej nic nie zdziwi. Również to, że arcybiskup wyjdzie cały z tego zamieszania. W końcu ingres dojdzie do skutku a Wielgus zostanie metropolita warszawskim. Czytałem bodajże wczoraj w Gazecie Wyborczej artykuł (opinie) Waldemara Kuczyńskiego o wymownym artykule „Kościół pod okiem „śledczych”. Autor kreuje w nim opinie o tym, że Kościół „nie przyjął strategii heroizmu i męczeństwa” w czasach PRLu, ale nauczył się żyć z władzą, a pod płaszczykiem przytakiwania tworzył państwo w państwie (to akurat było dobre o ile nie donoszone na opozycję). Oczywiste jest to że w Kościele działało podziemie i opozycja, ale ostatnio wychodzą na jaw mniej chlubne fakty. Okazuje się, że również w drugim kierunku zależności i stosunki hierarchów i zwykłych kapłanów a władzą ludową, służbą bezpieczeństwa były znakomicie rozwijane. Autor (chyba) nie uważa tego za coś szczególnie złego. Powstaje kilka pytań. Czy Kościół musiał przyjąć taką postawę? Czy nie miał innego wyjścia? A może poszedł na łatwiznę? Ja nie chcę oceniać tego wszystkiego, zwłaszcza roli Kościoła w PRL, bo wydaje mi się, że jestem zbyt młody aby to robić. Napiszę tylko, to co powiedziała starsza kobieta, którą opiekuje się moja mama. Kobieta ta stwierdziła, że nigdy nie uwierzy w to, że Stanisław Wielgus był TW. Znała go od małego, znała jego rodzinę, do jednej klasy chodziła z jego siostrą. Pochodził z dobrej rodziny, był niesamowicie dobrze wychowany, był dobrym człowiekiem… Ten przykład jeszcze raz potwierdza to, że Życie weryfikuje nasz system wartości, nasze wychowanie, naszą pozycję i nasze przekonania.

 

Nowy rok zaczął się „fantastycznie” dla Rumunów i Bułgarów. Tak, tak. Przystąpili do Unii Europejskiej. Celowo wyraz fantastycznie napisałem w cudzysłowie, bo to czy to rozszerzeni okaże się cudowne i brzemienne w skutki zarówno dla Nich jak i dla całej Wspólnoty okaże się po kilkunastu latach. Podobnie jest w przypadku naszego członkowstwa. Jego efekty widać gołym okiem, ale na realne i mentalne zmiany musimy zaczekać jeszcze długo. Drugim powodem napisania tego wyrazu w taki sposób jest to, że wstąpienie do UE obu krajów zbiegło się z poważnym kryzysem Wspólnoty: nierozwiązana kwestia Traktatu Konstytucyjnego, podziały w sprawie akcesji Turcji, wzrost napięć i spięć między krajami wspólnoty a Rosją, brak debaty nad przyszłością Unii, w końcu nieefektywność wspólnoty. Z wszystkimi powyżej wymienionymi problemami i nie tylko, będzie musiała się zmierzyć kanclerz Niemiec – Angela Merkel. Nie będzie to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę wzrost państwowych żądań wobec UE, zaniedbanie wspólnych polityk i brak oparcia działania w UE o zasady i wartości europejskiej polityki.

 

Nowy rok to zmiany na stanowisku szefa ONZ. Z dniem 1 stycznia na stanowisku Sekretarza Generalnego ONZ rozpoczął pracę Ban Ki-moon (Ban Ki Mun). On też rozpoczyna prace w niełatwych czasach. Zresztą kiedy te czasy były łatwe i bez problemów. Organizacja Narodów Zjednoczonych jako instytucja międzynarodowa też przeżywa kryzys. Na dodatek kryzysy na całym świecie nie pomagają jej w reformowaniu swoich instytucji. Uwidacznia się bezradność, nieskuteczność w działaniach dyplomatycznych podejmowanych na całym świecie. Problemy do rozwiązania ciągle narastają. Konflikt na bliskim wschodzie (Irak, Afganistan, Izrael, Liban); program budowy bomby jądrowej w Iranie, Korei Północnej; kontynent Afrykański (ciągle brak stabilizacji, normalizacji sytuacji w tym rejonie świata, trwa permanentna bieda etc.), kontynent ten jest już w literaturze i publicystyce określany jako wyrzut sumienia dla pozostałego świata; zmiany w klimacie spowodowane wzrostem emisji niebezpiecznych gazów do atmosfery, itd., itp.. Dlatego nowego Sekretarza ONZ czeka niezmierzona i ciężka praca, ale nie jest sam. Poza urzędnikami ma nas wszystkich….a przynajmniej powinien nas mieć.

 

Oto kilka przykładów na to, że ten rok może być rokiem eskalacji konfliktów bądź ich wyciszenia, wybuchów nowych ognisk biedy, wojny a zażegnaniem starych sporów. Obecny świat jest strasznie nieprzewidywalny. Co zrobisz Ty, co zrobię ja, co zrobimy Razem aby był on lepszy i bezpieczniejszy?

 

 

 

 

Z nadzieją patrzę w przyszłość moją, mojej najbliższej rodziny, moich przyjaciół, Polski, Europy i Świata. Bo wierzę, że każdy potrafi na własna miarę, w swoim najbliższym otoczeniu niezależnie do poglądów, orientacji seksualnej, koloru skóry, czy Boga w którego wierzy zasiewać ziarenko dobra. Są pewne uniwersalne wartości, wspólne dla nas wszystkich, nie znające granic i wszelakich różnic, znoszące bariery i łączące wszystkich ludzi. Ufam że Wam i mi nigdy ich w życiu nie zabraknie, że zawsze w naszym życiu będziemy potrafili kierować się nimi , nie od święta, ale na co dzień.

h1

Odwieczne zgrzyty

listopad 14, 2006

Nie mogę powstrzymać się od komentarza w sprawie Polskiego weta dotyczącego nowej umowy o partnerstwie pomiędzy UE a Rosją. Sama nazwa umowy jest dosyć dziwna, bo jak można mówić o partnerstwie, skoro wszystkich członków Wspólnoty nie traktuje się poważnie i na równych warunkach? Polska od stuleci ma poważne problemy z Rosją i historia też odgrywa wielką rolę we wzajemnych relacjach. Los chciał aby to Rosja była mocarstwem a nie Polska. Ale czy to oznacza, że nie możemy bronić własnego interesu, nawet pomijając dobro UE? Oczywiście, że możemy i powinniśmy, ale problem w tym jak to trzeba robić. Przecież po weto sięgali Austriacy ( zmuszenie UE do rozpoczęcia negocjacji z Chorwacją) i Hiszpanie (w sprawie kwot połowowych ryb). Tu tkwi poważny problem naszej dyplomacji, która nie potrafi zachowywać się na salonach i obce są jej zasady obwiązujące w UE. Polski MSZ nie potrafi znaleźć sojuszy i nie potrafi przebić się ze swoimi pomysłami na forum Unii. Dlaczego? Być może kolejny problem tkwi w tym, że na politykę zagraniczną ma duży wpływ premier i prezydent, którzy nie dają zbytnio dużej swobody w podejmowaniu decyzji pani Fotydze. Błąd tkwi w tym, że sami wychodzimy przed szereg, bez poparcia chociażby jednego lub dwóch krajów, a przekonanie tak małej liczby przedstawicieli krajów nie jest trudne, wystarczy chcieć i potrafić.

Dziwi mnie reakcja innych krajów UE i ich oburzenie w sprawie naszego weta. W imię czego mamy głaskać Rosję i kłaniać się jej w pas? Zdaję sobie sprawę, że gdy europejskie „mocarstwa” poczują interes w Rosji i z Rosją gotowe są zostawić wszystkie wartości, zasady UE i podpisać wszystko byle było na rękę im i UE. Myślę, że UE chce mieć spokój z Rosją i dla tego spokoju woli iść na ustępstwa. Członkowie UE boją się Rosji i chyba słusznie, ale czy to oznacza całkowite podporządkowanie swoich decyzji własnemu strachowi? Ale czy to, że Rosja jest surowa i nie traktuje na równi wszystkich członków UE upoważnia Polskę do tak stanowczego i osamotnionego stanowiska, blokującego współprace całej Wspólnoty? Raczej nie. Szkoda, tylko, bo Polska mogła wykorzystać tą sytuację całkiem inaczej. Mogła delikatnie zasugerować, że nie wyrazi zgody na nową formę umowy o partnerstwie. Wtedy jednocześnie powinna zacząć szukać poparcia dla swojego ewentualnego weta. W tym samym momencie dyplomaci powinni rozpocząć rozmowy z Rosją na temat zniesienia embarga i innych spornych tematów. Próba poszukania wspólnego języka i kompromisu byłaby dużo lepsza i całkiem inaczej wtedy byłoby odebrane weto Polski, ponieważ oparte by było w razie fiaska negocjacji poza wspólnotowych z Rosją na tym, że nasza dyplomacja próbowała się porozumieć. Wtedy bylibyśmy bardziej przekonywujący. Pokazalibyśmy, że zależy nam na dobrych stosunkach z Rosją i szukamy kompromisu i współpracy a nie jedynie konfrontacji i kłótni. Być może naiwna polityka, ale dużo bardziej bezpieczna dla naszego państwa i być może skuteczniejsza.

Nie dziwi mnie natomiast reakcja Rosji, chociaż nie wiem w czym tkwi problem ze strony Rosji. W podpisaniu Europejskiej Karty Energetycznej? Jeżeli chcemy partnerstwa w stosunkach Europa – Rosja, to ponowne ratyfikowanie i wdrożenie tej Kart przez Rosję, może się najlepiej przyczynić do poprawy i rozwoju obustronnych stosunków nie tylko politycznych ale i gospodarczych. Tylko Rosjanie obawiają się, że to zaburzy ich monopol, ponieważ Karta Energetyczna ułatwia dostęp do zasobów i rynków przez firmy chcące inwestować. Nie wierzę i Rosjanie też w to nie wierzą, że wszyscy hurtem rzucą się na ich rynek i ich złoża (być może się mylę).

To wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale nie mogę zrozumieć tego w jakie sposób kieruję się dzisiaj naszą polityką zagraniczną ( o tym wyżej). To stawia nas, UE w złym świetle. Brakuje nam (Polsce) subtelności, a zarazem wyrachowania, szukania kompromisów i sojuszy. Brakuje nam odwagi do rozmów nieoficjalnych, partnerskich. Nie brakuje nam jednak odwagi gdy trzeba „kozaczyć”, pokazać nasze stanowcze NIE. Za to NIE zapłacimy wszyscy. Za to NIE, nie poparte przez innych, zapłacimy izolacją w UE, opinią o pierwszorzędnych rusofobach, o przekładaniu własnych interesów nad interesy UE. Mniejsza o słuszność tych następstw złej polityki zagranicznej. Ale czy następnym razem nasi przedstawiciele zastanowią się trzy razy zanim cokolwiek powiedzą lub podejmą decyzje?

Nie wiem jak to się zakończy. Zapewne kompromitacją naszego kraju. Cóż pozostaje tylko poczekać jak potoczą się sprawy przez najbliższe dni. Mam nadzieje, że jakoś wybrniemy z tego problemu. Ale czy zawsze musi to być „jakoś”. Czy polska polityka zagraniczna musi być „jakaś” i „byle jaka”???

h1

W Lahti

październik 22, 2006

Za “Dziennikiem” cytuję:

“Niewykluczone, że właśnie dlatego w czwartek, w przeddzień szczytu, Matti Vanhanen oraz Jose Barroso przez półtorej godziny rozmawiali z prezydentem Kaczyńskim. W języku dyplomacji – chcieli poznać polskie stanowisko w kwestiach energetycznych, w języku faktów – pragnęli się upewnić czy Polska nie zgotuje im jakiejś niemiłej niespodzianki.”

***Nie wiem czy z tego powodu się cieszyć czy płakać. Czy rozmawiali z nim z powodu naszej siły czy słabości. Raczej to drugie. Nie wiem. Ja bardzo sceptycznie podchodzę do tego typu wydarzeń, dlatego nie przywiązuje zbyt wielkiej uwagi do postawnowień takich konferencji. Wszelkie decyzje pomimo tych wszystkich instytucji, spotkań etc., są podejmowane w zaciszu gabinetów.

h1

Nic się nie stało??? Nic się nie ruszyło???

sierpień 31, 2006

Ze zdumieniem oglądałem wczoraj relacje z  wizyty naszego premiera w Brukseli. Jeszcze z większym zdziwieniem czytam dzisiejsze komentarze, nie tylko te w polskiej ale i zagranicznej prasie. Chodzi mi o to, że wizyta ta była dosyć odważna, pomimo pewnych animozji z tym odwołaniem spotkania z polskimi eurodeputowanymi. Zauważam pewną tendencję do demonizowania przez media każdego wydarzenia związanego z Braćmi. Nie bronię ich, bo jest mi do tego daleko. Nie można ciągle krytykować. Ale jest jedno Ale. Dlaczego premier mówił o wszystkim w kontekście Polski?. Pojechał bez żadnej myśli o Wspólnocie, ciąglę tłumaczył się jakby stał przed trybunałem. Przecież chcemy żeby z nami się liczono. Jeżeli chcemy, to musimy mieć swoje zdanie, nie mocno wyrażane, ale wyrażane wprost. Nie musimy krzyczeć w Unii, wystarczy że je wyartkułujemy, ale jak na razie to i artykulacji brak. Tak tego nam brakuje - wyrazistych sygnałów i bodźców dla UE. Pomysłu na Polskę, Polskę w Europie i pomysłu na Europę. Jak powiedziało się A to należałoby powiedzieć B.

Zebrałem kilka komentarzy:

Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita Telegraph.co.uk Le Monde