W związku z całą aferą wokół Zbigniewa Herberta od początku starałem się nie zabierać głosu. Jak się okazało na moją korzyść. Po prześledzeniu informacji jakie pojawiły się w formie odezwy na artykuł w tygodniu “Wprost” opublikowany w ubiegłą środę po dzień dzisiejszy wyłania się bezsens lustracyjnej nagonki, nienawiść do dawnego system (uzasadniona, ale nie powinna odbijac się na ludziach), nieograniczona wiara w akta i teczki bezpieki, brak zrozumienia i elementarnej ludzkiej dobroci, szybkość w niszczeniu autorytetów… Wreszcie ujawnia się słabośc pokolenia młodych dziennikarzy, którym wydaję się, że przeczytanie akt UB wystarcza do rzucania oskarżeniami. Cała Polska żyła kilka dni tą publikacją, aż się nie chce wierzyć, że nie ma ważniejszych i pilniejszych spraw w Polsce i na świecie. Komu zależy na tym aby ciągle pisać o byłych współpracownikach, obrzucac wspaniałe autorytety błotem. W imię czego takie szkalujące informacje mają się pojawiać na pierwszych miejscach w serwisach informacyjnych, na pierwszych stronach gazet? Po co to nam Polakom? Czy nie powinniśmy się zająć raz a porządnie tym? Być może jest już zapóźno. Jeżeli tak jest, to zostawmy to gówno. Weźmy się za przyszłość - tu mamy o wiele więcej do zrobienia i w tej kwestii mamy dużo więcej do stracenia. Nie bądźmy “narodem poetów i ubeków” jak to określił Herbert, ale bądźmy narodem dumnym ze swojej historii, znającym porażki ale i cieszącym się z sukcesów. Inwestujmy w przyszłość, ufajmy sobie i innym. Czy tak wiele trzeba?