Archive for the ‘Polska-Rosja’ Category

h1

Odwieczne zgrzyty

listopad 14, 2006

Nie mogę powstrzymać się od komentarza w sprawie Polskiego weta dotyczącego nowej umowy o partnerstwie pomiędzy UE a Rosją. Sama nazwa umowy jest dosyć dziwna, bo jak można mówić o partnerstwie, skoro wszystkich członków Wspólnoty nie traktuje się poważnie i na równych warunkach? Polska od stuleci ma poważne problemy z Rosją i historia też odgrywa wielką rolę we wzajemnych relacjach. Los chciał aby to Rosja była mocarstwem a nie Polska. Ale czy to oznacza, że nie możemy bronić własnego interesu, nawet pomijając dobro UE? Oczywiście, że możemy i powinniśmy, ale problem w tym jak to trzeba robić. Przecież po weto sięgali Austriacy ( zmuszenie UE do rozpoczęcia negocjacji z Chorwacją) i Hiszpanie (w sprawie kwot połowowych ryb). Tu tkwi poważny problem naszej dyplomacji, która nie potrafi zachowywać się na salonach i obce są jej zasady obwiązujące w UE. Polski MSZ nie potrafi znaleźć sojuszy i nie potrafi przebić się ze swoimi pomysłami na forum Unii. Dlaczego? Być może kolejny problem tkwi w tym, że na politykę zagraniczną ma duży wpływ premier i prezydent, którzy nie dają zbytnio dużej swobody w podejmowaniu decyzji pani Fotydze. Błąd tkwi w tym, że sami wychodzimy przed szereg, bez poparcia chociażby jednego lub dwóch krajów, a przekonanie tak małej liczby przedstawicieli krajów nie jest trudne, wystarczy chcieć i potrafić.

Dziwi mnie reakcja innych krajów UE i ich oburzenie w sprawie naszego weta. W imię czego mamy głaskać Rosję i kłaniać się jej w pas? Zdaję sobie sprawę, że gdy europejskie „mocarstwa” poczują interes w Rosji i z Rosją gotowe są zostawić wszystkie wartości, zasady UE i podpisać wszystko byle było na rękę im i UE. Myślę, że UE chce mieć spokój z Rosją i dla tego spokoju woli iść na ustępstwa. Członkowie UE boją się Rosji i chyba słusznie, ale czy to oznacza całkowite podporządkowanie swoich decyzji własnemu strachowi? Ale czy to, że Rosja jest surowa i nie traktuje na równi wszystkich członków UE upoważnia Polskę do tak stanowczego i osamotnionego stanowiska, blokującego współprace całej Wspólnoty? Raczej nie. Szkoda, tylko, bo Polska mogła wykorzystać tą sytuację całkiem inaczej. Mogła delikatnie zasugerować, że nie wyrazi zgody na nową formę umowy o partnerstwie. Wtedy jednocześnie powinna zacząć szukać poparcia dla swojego ewentualnego weta. W tym samym momencie dyplomaci powinni rozpocząć rozmowy z Rosją na temat zniesienia embarga i innych spornych tematów. Próba poszukania wspólnego języka i kompromisu byłaby dużo lepsza i całkiem inaczej wtedy byłoby odebrane weto Polski, ponieważ oparte by było w razie fiaska negocjacji poza wspólnotowych z Rosją na tym, że nasza dyplomacja próbowała się porozumieć. Wtedy bylibyśmy bardziej przekonywujący. Pokazalibyśmy, że zależy nam na dobrych stosunkach z Rosją i szukamy kompromisu i współpracy a nie jedynie konfrontacji i kłótni. Być może naiwna polityka, ale dużo bardziej bezpieczna dla naszego państwa i być może skuteczniejsza.

Nie dziwi mnie natomiast reakcja Rosji, chociaż nie wiem w czym tkwi problem ze strony Rosji. W podpisaniu Europejskiej Karty Energetycznej? Jeżeli chcemy partnerstwa w stosunkach Europa – Rosja, to ponowne ratyfikowanie i wdrożenie tej Kart przez Rosję, może się najlepiej przyczynić do poprawy i rozwoju obustronnych stosunków nie tylko politycznych ale i gospodarczych. Tylko Rosjanie obawiają się, że to zaburzy ich monopol, ponieważ Karta Energetyczna ułatwia dostęp do zasobów i rynków przez firmy chcące inwestować. Nie wierzę i Rosjanie też w to nie wierzą, że wszyscy hurtem rzucą się na ich rynek i ich złoża (być może się mylę).

To wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale nie mogę zrozumieć tego w jakie sposób kieruję się dzisiaj naszą polityką zagraniczną ( o tym wyżej). To stawia nas, UE w złym świetle. Brakuje nam (Polsce) subtelności, a zarazem wyrachowania, szukania kompromisów i sojuszy. Brakuje nam odwagi do rozmów nieoficjalnych, partnerskich. Nie brakuje nam jednak odwagi gdy trzeba „kozaczyć”, pokazać nasze stanowcze NIE. Za to NIE zapłacimy wszyscy. Za to NIE, nie poparte przez innych, zapłacimy izolacją w UE, opinią o pierwszorzędnych rusofobach, o przekładaniu własnych interesów nad interesy UE. Mniejsza o słuszność tych następstw złej polityki zagranicznej. Ale czy następnym razem nasi przedstawiciele zastanowią się trzy razy zanim cokolwiek powiedzą lub podejmą decyzje?

Nie wiem jak to się zakończy. Zapewne kompromitacją naszego kraju. Cóż pozostaje tylko poczekać jak potoczą się sprawy przez najbliższe dni. Mam nadzieje, że jakoś wybrniemy z tego problemu. Ale czy zawsze musi to być „jakoś”. Czy polska polityka zagraniczna musi być „jakaś” i „byle jaka”???