Archive for the ‘praca’ Category

h1

‘wakacje’

czerwiec 25, 2008

Sesja jak dobrze pójdzie zakończy się w poniedziałek. We wtorek zacznę pracę w kancelarii. Biorąc ilość godzin pracy plus czas przemieszczania się to będę 16 godzin na 24 spędzał poza domem. Czego się nie robi dla kariery.

Pozdrawiam.

h1

Rozmowa

kwiecień 14, 2008

Dzień zaczął się słonecznie. Wstałem kilka minut po tym jak budzik mnie obudził. Wystroiłem się w garniak. Dobrałem koszulę i krawat. Wyszedłem specjalnie wcześniej na przystanek żeby nie mieć problemu z dotarciem na rozmowę kwalifikacyjną. Spóźnienia są zawsze źle odbierane. Nie chciałem, żeby w kancelarii prawnej na wstępie wrobili sobie złe zdanie o mnie. Niestety nie pomogło. Od rana w mojej dzielnicy trwał straszny korek, a komunikacja miejska została całkowicie rozregulowana. Poczekałem 40 minut na przystanku. Okazało się że moje kursy juz przejechały za jednym razem. Postanowiłem zamówić taryfę. Dobrze, że istnieje tzw nieoznakowana taryfa, która kosztuje grosze, a świadczą usługi na bardzo wysokim poziomie. Czego sam doświadczyłem. Taryfa zjawiła się po 5 minutach. Była to piękna bmka, nawet nie wiem jaki model. W kancelarii byłem juz po 9, a rozmowa umówiona była na 10. W czasie gdy oczekiwałem postanowiłem poczytać kodeks cywilny z którego kilkanaście minut później pisałem test.  Test jak test. Problem w tym, że z prawem cywilnym nie miałem nic wspólnego. Tyle ile w weekend. Zadania były w formie otwartej, co dodatkowo utrudniało sprawę. Podczas rozmowy zaznaczyłem to, że nie miałem z tą dziedziną prawa nic wspólnego. Okazało się, że test wcale nie jest aż tak ważny, bo pewne umiejętności nabywa się podczas pracy, a niewiedza jest do nadrobienia. Zresztą Oni dobrze wiedzieli o tym zapraszając mnie. Z rozmowy wywnioskowałem, że odezwali się do mnie gdyż działalność kancelarii jest nastawiona na windykację, w tym, że na etapie sądowym czyli tym ostatnim. Ja jak wiadomo siedzę już w tym chwilę. Standarty windykacyjne i negocjacyjne, a także kontrola dokumentacji to codzienność.

 

Po rozmowie mam mieszane uczucia. Bez względu na wynik mają odezwać się w najbliższą środę.

 

Poczekam ale nie nastawiam się na cuda.

 

h1

Rzecz o dłużniku.

kwiecień 2, 2008

Przeciętny dłużnik nie czyta umowy, którą podpisuje. Podniecony kwestią otrzymania kilkuset, kilku tysięcy złotych, lub zakupu piecyka gazowego lub opału na zimę zapominają o najważniejszym. O tym, że trzeba czytać, pobieżnie, ale trzeba zapoznać się z tym co się podpisuje. Bo tak to już jest, że banki chętnie udzielają kredytów, ale jak idzie “coś nie tak” to skutecznie potrafią egzekwować należności. To wszystko jest ujęte w umowie kredytowej. Typowy dłużnik, zalegający z dwiema ratami nie zdaję sobie sprawy, że rozmawiamy po to by załatwić sprawę polubownie. Potem nikt z Nim nie będzie rozmawiał. Przeważnie się zdarza, że osoby tego nie rozumieją, że dwie raty stanowią podstawę do wypowiedzenia umowy kredytowej. Więc myśli, że jak wpłaci w trzecim miesiącu dwie zaległe to jest wspaniałym klientem. Dobrze jest jeszcze jak wpłaci z odsetkami. W większości nikt sie nie domyśla, że przez 3 miesiące narosły karne odsetki, a na dodatek pisma wysyłane do tej osoby też kosztują. Gdy nadchodzi 3 miesiąc okazuje, że dłużnik popadł w tarapaty, ma problemy finansowe. Coraz częściej jego telefon jest nieosiągalny, wyłączony lub nagle okazuje się, że to już nie jest numer dłużnika. Na szczęście istnieje takie coś jak wypowiedzenie umowy, które w większości jest skuteczne i przekonuje dłużnika, że lepsze jest wpłacenie całej zaległości, niż natychmiastowa spłata np. 10 tys zł. Im się wydaje, że komornik przyjdzie za ileś tam, że to błaha sprawa. Do czasu. Potem wydzwaniają, że Oni chcą to spłacić, aby tylko komornik im nie ’siadł’ na emeryturę, pensję. Bo po co pracodawcy osoba z obciążoną pensją przez komornika. Tak kręci sie ten świat windykacji. Trzeba być skurwielem, nie ma innej opcji. W poniedziałek rozmawiałem z dłużnikiem, starszym, rocznik ok 50. W rozmowie wynikło, że ma raka płuca i na dniach będzie operowany. Niestety nie udało mi się go przekonać, że umowa finansowa i zobowiązanie w Niej zawarte są najważniejsze. Natomiast On nie przekonał mnie, że życie jest ważniejsze. Osobiście, dla mnie tak. Nie w pracy. Najczęściej dłużnik każe Nam się stawiać w jego sytuacji. Jest absurdalne, bo my nie jesteśmy dłużnikiem. Nie raz proszą Nas byśmy byli ludźmi. A nie jesteśmy? Zdarza się i to coraz częściej, że dłużnik żąda od Nas milszego tonu, dobrego zachowania bo ON, On jest KLIENTEM banku i my powinniśmy z Nim rozmawiać jak z klientem, a nie jak ze złodziejem. Przykre. “Klient” nie wie, że wraz z dniem w którym pojawia się w Naszej bazie danych, nawet z zaległymi groszami staję się DŁUŻNIKIEM. Wtedy obowiązują inne standardy rozmowy i traktowania takiej osoby.

To tyle. To jest tylko ułamek charakterystyki dłużnika. Można by zapytać: po co takim ludziom daję się kredyty? Szczerze? Połowie bym nie dał. Bank żyje z długów. Żyje z odzyskiwania długów. Żyje również z udzielania kredytów. Ryzyk fizyk. Mimo tego ‘okradania’ banku jakoś ta karuzela się kręci, bo raczej musi się kręcić.

Wczoraj po pracy poszliśmy “na jedno piwko”. Jak wiecie nigdy nie kończy się na jednym. Tym razem też tak było. Całkiem sympatycznie spędzony czas. Byliśmy w barze obok miejsca Naszej pracy. Bar należy do takiego staruszka. Miał problemy z liczeniem, było zabawnie. Fragment dalogu.

Klient: Kiedy Pan zamyka?
Starszy Pan: Słucham? Nie słyszę.
Klient: O której Pan zamyka?
SP: Jak zwykle. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Klient: To za ile minu?
SP: Przyjdzie jeszcze na to czas…

Gdy się rozeszliśmy to zrobiłem rundkę po dzielnicy. Fascynujące jest to, że nawet poszczególne dzielnice miasta mają swój urok nocą. Lubię miasto nocą.

P.S.
Jestem pieprzonym egoistą i cynikiem. Nikt tego nie zrozumie. Najgorsze jest to, ze nie do końca to jest prawda. Ludzie budują taki obraz. A mnie? Mnie już to serdecznie pierdoli.
Pozdrawiam władców: Cynika I i Egoistę II. Niech Nam panują po wieki wieków. Amen.

;]

h1

Zaczęło się

luty 29, 2008

Jestem po pierwszych zajęciach na uczelni. Zmienił się Nam ćwieczeniowiec z prawa konstytucyjnego. Na pierwszy rzut oka wyglądał na równego gościa. Jednak okazało się, że jest/będzie sporo wymagał. Jest też cwaniakiem co wyraża się w jego sposobie bycia, mówienia i gestykulownia. Nadal mam o Nim dobre zdanie bo z racji, że jest wymagający zmusi mnie do nauki i czytania ustaw [zadał Nam na wstępie 4 ustawy do opanowania]. Co dalej. W związku z golarką. Już sam nie wiem, albo ja mam taki zarost, że ona sobie nie radzi, albo jeszcze nie opanowałem sztuki golenia się tym urządzeniem…

 Wracając do zajęć. Doszły Nam podstawy informatyki. Mamy w semestrze 5 zajeć: 2 z Worda (śmiech na sali) i 2 z Excela (też smiesznie), ostatnie na kolokwium przeznaczone. Ogólnie to wszystko jest śmieszne.

W pracy nadzwyczaj nudno. Siedzę sam w pokoju gdyż połowe zespołu zmiotło (L4). W sumie dzięki temu już o 19 miałem zrobioną pracę na cały dzień. Jednak jest w tym odrobina prawdy, że jak się nie rozmawia to się więcej pracuje, a przede wszystkim widać efekty tej pracy.

Kończąc życzę wszystkim miłego weekendu.