
bez końca
maj 20, 2008Przez chwilę myślałem, że
to znowu Ty.
Myślałem, że obudzę się
i pierwszym widokiem będzie Twoja twarz,
że dotknę jej i poczuje jaka jest ciepła
i myślałem też,
że spojrzę w twe tęczowe oczy,
że pokój będzie pachniał zapachem Twej skóry.
Potem planowałem, że pójdziemy na spacer
powiedzieć im wszystkim jacy jesteśmy szczęśliwi.
Chciałbym powiedzieć Ci - gdy kichniesz
- na zdrowie - z uśmiechem.
I znowu usnułem plan, że siądziemy
na ławce w parku - wtedy posłucham Twojej historii -
a Ty mojej.
Będziemy tak szli i marzyli, mówili i śnili,
tańczyli i śmiali.
Bez końca.