Posts Tagged ‘miasto’

h1

Inny świat. [krótki fotoreportaż]

czerwiec 14, 2008

Stoję sam w starej bramie. Oczywiście Wrocław. Światło które wydobywa się z otwartcyh drzwi ostro razi mnie w oczy. Przymierzam się do uchwycenia kadru gdy nagle zza drzwi wyskakuje młodzieniec. Lekko przestraszony pyta: “Dzień dobry. Dlaczego robi Pan zdjęcie tej starej i brzydkiej bramie? ” Odpowiadam. Dlatego, że to co dla Ciebie jest zwykłą codziennością, obdartą z piękna dla mnie jest sztuką, czymś innym i nowym. Chłopiec zrozumiał. Zresztą od początku wygląda na bardzo bystrego.

Po kilku minutach zachwytu nad moim aparatem i wymianie zdań Sebastian - bo tak miał na imię - proponuję mi zejście do piwnicy. Nie jestem przekonany. Zdaję sobie sprawę, że mógłbym dostać w mordę gdyby ktoś to zobaczył. On jednak nalega. Wchodzimy. Gdyby nie światło - gdzieś w środku-  znajdowalibyśmy się w zupełnej ciemności. Nie trwało to więcej niż dwie minuty. Wracamy do wnętrza bramy. Mija Nas jakiś rowerzysta. Zmierzył Nas wzrokiem. Odszedł. W tej chwili właśnie zawahałem się czy aby nie pożegnać się z Sebastianem i pójść swoją drogą. Jednakże On w tym samym czasie zaproponował mi spacer po okolicy. Przekonały mnie jego słowa. Sebastian ujął to tak: “Proszę Pana mnie to podwórko wychowało. Nic się Panu tu nie stanie.

Poszliśmy. Jedna kamienica, druga i kolejna. Mijający Nas ludzie spoglądali dziwnie, jednak nie ze złością. Widok był może podejrzany, ale ku mojemu zdziwieniu - wzbudzaliśmy sympatię. W drodze wypytywałem Sebastiana o szkołę, rodzinę i dom. W tych ‘podświatach’ przecież zamyka się się jego całe życie. Szkoła jak szkoła. Zdziwiło mnie to, że 11 latek nie zdał, jak się okazało przez zachowanie. Za dużo i za często bił kolegów. Nie bawiłem się w dobrego wujka i nie pouczałem. Nie odmówiłem sobie tego w kwestii palenia papierosów. Oczywiście Sebastian pierwszą próbę ma już za sobą, ale zapewnił mnie, że nie pali. Ulżyło mi. Rodzice pracują, Mama robi tutaj w barze, obok. Mówi mi Sebastian. O ojcu nie wspomina gdzie pracuje. Kwituje tylko, że jak ojca ktoś wkurwi to nie patyczkuje się, tylko porządnie mu przyłoży. Zmartwiłem się. Sebastian widząc to powiedział mi, że ojciec go nie bije. Tato palcem na niego nie kiwnie. Ba nawet kocha go bardziej niż siostrę. Nie wiedziałem jak to skomentować, więc powiedziałem mu, że tak to już bywa, że ojcowie kochają bardziej synów, trzymają z nimi, a matki córki. Taka równowaga.

Po kilku minutach spaceru mówi do mnie:Widzi Pan tamtą ulicę. Tam lepiej jest nie chodzi. Można dostać w mordę za byle co od byle kogo. Następnie opowiada mi o bójkach. Nie słuchałem tego. Zastanawiałem się nad życiem. Nad tym, że jestem cholernym szczęściarzem. Przecież ja nie mog powiedzieć, że wychowało mnie podwórko…

Skręcamy w bramę. Każe mi robić zdjęcia. Tutaj niech Pan pstryka. Ma pan kamerę? Odpowiadam, że nie mam. Podchodzimy do grupki pięciu chłopców w podobnym wieku co Sebiastan. Robią zdjęcia i kamerują się telefonem komórkowym. Skaczą po starej kanapię. Urządzają zawody, jakieś rekonstrukcje. Nagle Sebastian wykonuje - w moim przekonaniu - po mistrzowsku salto, potem kolejne, a następnie do przodu, do tyłu… Zwierza się audytorium, że trenuje akrobatykę na Sępolnie. Pstrykam kilka zdjęć.

Postanawiam wrócić do domu. Widzę lekki smutek. On i koledzy z podwórka pytają kiedy znowu przyjdę, Obiecuję, że za tydzień lub dwa tygodnie. Mają czekać. Sebastian odprowadza mnie na przystanek. Grzecznie pyta o to. Pozwalam. Dlaczego nie miałbym tego zrobić. Na przystanku spotyka jakiegoś sąsiada. Wymienia z Nim kilka zdań. Brunet trochę młodszy ode mnie jedzie do dziewczyny. Sebastian czochra mu ułożone włosy. Śmiejemy się. Nagle podjeżdża tramwaj, 21. Upewniam się czy jedzie na plac Jana Pawła II. Jedzie. Będąc na schodach Sebastian zapytał mnie jeszcze razy kiedy przyjadę(?). Odpowiedziałem identycznie jak poprzednio. Dźwięk dzwonka. Zamknięte drzwi. Sebastian patrzy na mnie. Odjeżdżam.

h1

namaluj uczucie

maj 24, 2008

czym jest miłość?
westchnieniem?
śpiewem?
myślą?
pragnieniem?
albo hymnem
krzykiem
słowem
nocą
czy
czerwienią?

h1

miasto

maj 16, 2008

by me

miasto z marzeń

miasto uśpione w kolorze powiek

miasto zamknięte - przepełnione

miasto żyjące uśmiechem

i szczęściem

większym i mniejszym

karmiące się:

deszczu kroplą
i
słońca promieńmi

oddychające pocałunkami

tysięcy

zadeptane zakochanymi po uszy

z głową uniesioną w chmurach

oto moje miasto

miasto spotkań

h1

Rozmowa

kwiecień 14, 2008

Dzień zaczął się słonecznie. Wstałem kilka minut po tym jak budzik mnie obudził. Wystroiłem się w garniak. Dobrałem koszulę i krawat. Wyszedłem specjalnie wcześniej na przystanek żeby nie mieć problemu z dotarciem na rozmowę kwalifikacyjną. Spóźnienia są zawsze źle odbierane. Nie chciałem, żeby w kancelarii prawnej na wstępie wrobili sobie złe zdanie o mnie. Niestety nie pomogło. Od rana w mojej dzielnicy trwał straszny korek, a komunikacja miejska została całkowicie rozregulowana. Poczekałem 40 minut na przystanku. Okazało się że moje kursy juz przejechały za jednym razem. Postanowiłem zamówić taryfę. Dobrze, że istnieje tzw nieoznakowana taryfa, która kosztuje grosze, a świadczą usługi na bardzo wysokim poziomie. Czego sam doświadczyłem. Taryfa zjawiła się po 5 minutach. Była to piękna bmka, nawet nie wiem jaki model. W kancelarii byłem juz po 9, a rozmowa umówiona była na 10. W czasie gdy oczekiwałem postanowiłem poczytać kodeks cywilny z którego kilkanaście minut później pisałem test.  Test jak test. Problem w tym, że z prawem cywilnym nie miałem nic wspólnego. Tyle ile w weekend. Zadania były w formie otwartej, co dodatkowo utrudniało sprawę. Podczas rozmowy zaznaczyłem to, że nie miałem z tą dziedziną prawa nic wspólnego. Okazało się, że test wcale nie jest aż tak ważny, bo pewne umiejętności nabywa się podczas pracy, a niewiedza jest do nadrobienia. Zresztą Oni dobrze wiedzieli o tym zapraszając mnie. Z rozmowy wywnioskowałem, że odezwali się do mnie gdyż działalność kancelarii jest nastawiona na windykację, w tym, że na etapie sądowym czyli tym ostatnim. Ja jak wiadomo siedzę już w tym chwilę. Standarty windykacyjne i negocjacyjne, a także kontrola dokumentacji to codzienność.

 

Po rozmowie mam mieszane uczucia. Bez względu na wynik mają odezwać się w najbliższą środę.

 

Poczekam ale nie nastawiam się na cuda.